Portal mediaNews


Wywiad z Panem Leszkiem Kabłakiem

1. Jak wspomina Pan chwile spędzone w redakcji programu "Wydarzenia"?

Bez przesady mogę określić je jako najwspanialsze w mojej dotychczasowej przygodzie z dziennikarstwem. Nie zdarzyło mi się ani wcześniej - gdy pracowałem w rozgłośniach radiowych w moim rodzinnym Krakowie - ani później, by z przyjemnością wstawać rano i iść do pracy. Myślę że na taki stan rzeczy złożyły się dwie sprawy: po pierwsze w zespole przygotowującym "Wydarzenia" a następnie "Serwis Pulsu" pracowali (w zdecydowanej większości) przesympatyczni ludzie. To ogromna zasługa Bogdana Rymanowskiego który zebrał bardzo wartościową - tak z punktu widzenia zawodowego jak i mentalnego - ekipę. Nigdy nie było karczemnych awantur, złośliwości. Nie było między nami zawiści ani chorobliwej rywalizacji. Każdy z nas znał swoje miejsce w szeregu. W TV Puls nikt nikomu nie wbijał noża w plecy jak to ma miejsce w innych stacjach komercyjnych czy telewizji publicznej. Po drugie: dla wielu z nas, praca w rodzącej się na naszych oczach telewizji - także dla nas była pierwszą pracą w stacji telewizyjnej i silnie utożsamialiśmy się ze wspólnie tworzonym od podstaw programem. Normą było że jeden dziennikarz dogrywał drugiemu wywiady czy zdjęcia. W efekcie - nie przesadzę mówiąc że gdy wieczorem siadaliśmy w redakcji i oglądaliśmy efekt końcowy całodziennych zmagań mieliśmy poczucie że to nasze wspólne dzieło. Zresztą płynęliśmy na jednej tratwie, do tego w najbardziej opozycyjnej stacji telewizyjnej. To dodatkowo nas zbliżało ku sobie i budowało przyjaźń oraz solidarność w zespole. Do dziś jesteśmy z sobą w kontakcie i się przyjaźnimy.

2. Czy kręcąć materiały, spotyka się Pan np. z niemiłymi reakcjami ludzi, jeśli tak to jakimi?

Bywa niemiło ale na szczęście bardzo rzadko. Złośliwości i docinki padają zazwyczaj ze strony wyrostków szpanujących przed dziewczynami. Osoby dorosłe zachowują powściągliwość w swych ocenach. Urzędnicy i politycy - respekt. Nerwowo robi się rzecz jasna gdy zadajemy komuś niewygodne pytania - wtedy zazwyczaj następuje obrona przez atak ale nie kończy się to na jakichś przepychankach tylko co najwyżej inwektywach. Wtedy wyłączamy z moim operatorem kamerę i nie pozostajemy takiemu delikwentowi dłużni....

3. Jaki moment z pracy Telewizji Puls, wspomina Pan najlepiej, czy był jakiś szczególny czas?

Bardzo emocjonujący był rozruch stacji i programu kiedy robiliśmy materiały "na sucho". To był prawdziwy obóz treningowy przed debiutem który miał nastąpić - o ile dobrze pamiętam - 19 marca 2001 roku. Uwijaliśmy się jak w ukropie ćwicząc wszystkie elementy i próbując zdążyć na wyznaczane przez kierownictwo terminy. Pierwsze tygodnie emisji też były zabawne - poznawali nas widzowie, politycy. Pierwsze pochwały, uwagi krytyczne, glosy oburzenia itp. Ogólnie rzecz biorąc było zabawnie. Najlepszym - moim zdaniem wydaniem "Wydarzeń" było to z 12 września 2001 r.. w dzień po tragedii w Nowym Jorku. Przygotowaliśmy wówczas chyba najlepszy "dziennik" w Polsce.

4. Jak długi czas przepracował Pan w Telewizji Puls?

Trafiłem do TV Puls pod koniec stycznia 2001 roku - odszedłem wraz z upadkiem "Serwisu Pulsu" z końcem października 2002 r. Zrobiłem dla stacji około 600 materiałów. Przez cały czas trwania "Wydarzeń" przygotowywałem serwis zagraniczny, w "Serwisie Pulsu" - wobec odczuwalnych już braków kadrowych robiłem także tematy krajowe. I chyba nie byłem w tym taki zły bo gdy trafiłem do Polsatu - nowi szefowie pytali czy nie chciałbym jednak zostać w Warszawie i przygotowywać tematów z Sejmu. Nie chciałem i na szczęście uszanowali to i puścili mnie do domu, do Krakowa. Od prawie dwóch lat jestem reporterem odpowiedzialnym za Małopolskę, pracującym na potrzeby "Informacji" Polsatu i "Dziennika" TV4.

5. Gdzie pracował Pan wcześniej, przed pracą w TV Puls?

Nigdy nie chciałem być dziennikarzem. Studiując nauki polityczne na Uniwersytecie Jagiellońskim mogłem wybrać specjalizację dziennikarską ale tego nie zrobiłem bo mnie to zupełnie nie interesowało. Trafiłem do branży trochę przypadkowo, w 1998 r. gdy po powrocie z rocznego stypendium naukowego w Padwie pomagałem w TV Kraków przy organizacji festiwalów etnicznych "At home". Jak się później okazało znajomość języków obcych (angielskiego, francuskiego i włoskiego) otwarła mi także drogę do RMF FM gdzie szukano osoby redagującej serwis zagraniczny. Jakież było moje zdziwienie gdy zadzwoniła do mnie Ewa Drzyzga i spytała czy nie chciałbym spróbować swoich sił na Kopcu. Spróbowałem. W RMF FM nauczyłem się dwóch rzeczy: po pierwsze nigdy nie wciskać kitu i dobierać odpowiednich słów do opisu sytuacji, po drugie: że 5 minut to bardzo dużo czasu. Zanim prezes Tyczyński wyrzucił mnie z firmy (do dziś nie wiem za co, proszę o telefon tego kto wie....) - byłem przez kilka miesięcy szefem redakcji internetowej www.rmf.fm. Na jesieni 2001 r. trafiłem na chwilę do Radia Kraków. Było to zupełne nieporozumienie. Organizacja pracy w firmie publicznej z całą tą biurokracją (wnioski, podania, oświadczenia itp.) i "zakulisowymi gierkami o wpływy" były dla mnie, po pracy w świetnie zorganizowanym RMF-ie traumatycznym przeżyciem. Nie minęły dwa miesiące wyjechałem z Krakowa by z początkiem 2002 r. podjąć pracę w redakcji internetowej Telewizyjnej Agencji Informacyjnej w TVP. To był spacerek......do tego dość krótki bo już pod koniec stycznia tegoż roku zadzwonił do mnie z propozycją Bogdan Rymanowski. TV Puls ? Nie wahałem się, znów zaryzykowałem i to był strzał w dziesiątkę.

6. Jaki czynnik wg. Pana spowodował o upadku Telewizji Puls?

Polityka i niegospodarność. Fundament finansowy pod TV Puls jak wiadomo tworzyły (niestety) wielkie firmy z udziałem Skarbu Państwa: m.in. PKN Orlen , KGHM Polska Miedź, Polskie Sieci Energetyczne . Nikt nie miał złudzeń że po dojściu do władzy postkomunistów, kurek z pieniędzmi zostanie zakręcony. Tak też się stało bo nowa władza ani myślała finansować stacji telewizyjnej która bez ogródek wytykała jej błędy i nadużycia. "Wydarzenia" były zaś najbardziej opozycyjnym i krytycznym programem informacyjnym wobec rządzącego tercetu SLD-UP-PSL. Aby przetrzymać niekorzystną polityczną koniunkturę należało zacisnąć pasa. Tymczasem pierwsze kierownictwo TV Puls - jak słyszałem - dość rozrzutnie dysponowało kurczącymi się w szybkim tempie środkami finansowymi. Wydawano ponoć duże pieniądze na programy o bardzo słabej oglądalności, nierzadko przygotowywane przez znajomych i ich firmy zewnętrzne, wynajęto horrendalnie drogie biura w samym centrum Warszawy (biurowiec Ilmet), słyszałem nawet - choć nie wiem czy do końca to prawda - że za gotówkę kupowano luksusowe samochody. Do tego jak się później okazało niezbyt fortunna inwestycja w pewne tytuły prasowe, mające wraz z telewizją lec u podstaw takiej centro-prawicowej grupy medialnej ...i kasa się skończyła. No i niestety trzeba było zwinąć zabawki. A szkoda. Swoją drogą całkiem nieźle powodzi się podobno pierwszym prezesom TV Puls.....

7. Czy uważa pan polski rynek medialny za zdominowany przez trzy siły TVN, Polsat. TVP?

Niestety tak. Powoduje to że rynek ten jest bardzo wąski dla wszystkich którzy na nim pracują (tak dla dziennikarzy, operatorów i montażystów). Nie ma zbyt wielu miejsc pracy. O ile dziennikarz piszący dla kolorowych magazynów czy rozgłośni radiowych ma jeszcze jakiś wybór - my nie mamy żadnego. W efekcie - widzicie Państwo ciągle te same twarze, czasami tylko w innej stacji telewizyjnej. Wąski rynek telewizyjny to spory dyskomfort gdyż przełożeni wiedząc że ich pracownicy nie mają pola manewru - robią z nimi co chcą. I tak się często dzieje. Taka nowa odmiana brutalnego kapitalizmu.

8. Jak ocenia Pan obecną ramówkę Telewizji Puls?

Z racji ogromu zajęć bardzo rzadko oglądam telewizję. Gdy już zasiadam w fotelu to po to by obejrzeć upatrzony z góry program podróżniczy, jakiś mecz piłkarski czy programy informacyjne. Niestety TV Puls - mimo obietnic i zapewnień - nie doczekała się następcy "Wydarzeń". Nie mam zdania na temat obecnej ramówki TV Puls.

9. Jacy dziennikarze z Telewizji Puls pracują obecnie w Polsacie?

Najwcześniej - bo tuż po upadku "Wydarzeń" do Polsatu trafił kolega z redakcji zagranicznej TV Puls - Łukasz Słapek. Także w "Informacjach" zajmuje się on tematyką międzynarodową, opracowuje materiały z CNN. Oprócz mnie jest w "Informacjach" Piotr Michalak który po okresie pracy w TV Puls powrócił do Polsatu. Jest prawdziwą podporą warszawskiej redakcji a przy tym fantastycznym człowiekiem. Redakcją "Interwencji" kieruje Jerzy Kamiński, reporterem i wydawcą tego programu jest także była wydawca "Wydarzeń", Anna Brzozowska. To chyba wszyscy.

10. Jak Pan myśli czy będzie na rynku mediów jeszcze mocny przedstawiciel Katolickiego nadawcy?

Jeśli nie TV Puls - to nikt inny. TV Trwam okazała się kompletnym fiaskiem. By zbudować telewizję z prawdziwego zdarzenia potrzeba niestety nie tylko wiary oraz zapału ale i dużej wiedzy i jeszcze większych pieniędzy. Nie mówiąc juz o skompletowaniu profesjonalnej ekipy realizatorów, operatorów, dźwiękowców, oświetleniowców itp. Ci ludzie nie będą pracować za darmo. Uważam że przejęcie przez Polsat i powierzenie pieczy nad anteną Krzysztofowi Turkowskiemu - to najlepsze co mogło spotkać TV Puls. Juz teraz można obejrzeć w Pulsie znane filmy, relacje sportowe których nie ma gdzie indziej...a z tego co wiem ma być jeszcze więcej publicystyki. Krótko mówiąc - TV Puls ma szansę wyjść na prostą i przeobrazić się w stację z inteligentną i interesującą ofertą dla ludzi których jedyną pasją w życiu nie jest podglądanie co wyprawiają jacyś pseudo-idole z reality-show.

Wywiad dzięki uprzejmości strony www.tvpuls.Alleluja.pl

autor: Michał Czarnecki
data: 27.04.2004

Szukaj w mediaNews
z
Google

wwwmediaNews.com.pl

Portal mediaNews.com.pl autor: Michał Czarnecki - Copyright 1999 - 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone Kanały RSS mediaNews