Portal mediaNews


Wywiad z Michałem Figurskim

Dlaczego zdecydował się Pan na współpracę z Discovery Channel? Co sądzi Pan o tym kanale?

Discovery Channel burzy powszechną opinię, że telewizja to rozrywka dla mas, która nie wymaga od widza zaangażowania intelektualnego. Wbrew ogólnej tendencji na rynku ta stacja jako jedyna nie ucieka się do banalnych, choć niezaprzeczalnie skutecznych gatunków takich jak opera mydlana, sitcom, czy teleturniej. Discovery utrzymuje wizerunek stacji profesjonalnej, ciekawej, modnej i opiniotwórczej. Współpraca z takim kanałem jest nobilitacją. Dlatego decyzję podjąłem bardzo szybko.

Czy to był rzeczywiście Pana najgorszy wybór w życiu?

Jak wielu z nas, miałem w życiu kilka wpadek i dość długą listę grzechów, ale nie chodziło przecież o przysłowiowe sypanie głowy popiołem. Ta sytuacja z omyłkowo wysłanym mailem miała naprawdę miejsce, z jedną małą różnicą - treść wiadomości była znacznie bardziej drastyczna, co naturalnie nie nadawało się do cytowania w telewizji. Powiedzmy że było to takie ekstremalne zaproszenie do tańca, niezwykle bezpośrednie i niewybredne jeśli chodzi o przymiotniki i ogólną dezynwolturę. Bardzo chciałem wygrać nasz redakcyjny konkurs na najbardziej niemoralną propozycje. Niestety zaliczyłem falstart...

Jaką ma Pan gwarancję, że mecenas nie przeczytał tego maila?

Oczywiście żadnej, ale na moje szczęście z czasem początkowo surowy i zasadniczy prawnik okazał się mieć serce, nałogi, specyficzne poczucie humoru i wspólnych ze mną kolegów z podwórka. W ramach zadośćuczynienia zaprosiłem go na lunch, w wyniku czego zaprzyjaźniły się także nasze małżonki. Mecenas Piotr M. stal się Piotrkiem i zarzeka się, że nigdy nie otworzył tamtego maila.

A najlepszy wybór? Czy już go Pan dokonał, czy też ta decyzja nadal jest przed Panem?

Szczytem bezczelności lub przejawem niezwykle małej wiary w siebie byłoby stwierdzenie iż w wieku 30 lat dokonałem już najlepszych wyborów. Nie wierzę też, że los któregoś dnia postawi mnie przed wyborem, który miałby zadecydować o jakimś cudownym uśmiechu fortuny. Nie jestem wynalazcą, hazardzistą, nie gram w totka, nie czekam na Oscara, ani na wenę twórczą, na kanwie której napiszę wielką powieść lub przebój. Metoda małych kroczków bardzo mi odpowiada. Jak pisał poeta na duże kłopoty najlepsze są małe szczęścia. Unikając pierwszych uwielbiam sprawiać sobie te drugie.

Czy często musi Pan dokonywać wyborów?

Ktoś powiedział kiedyś, że pierwszą połowę życia marnują nam rodzice, a drugą nasze dzieci. Jak sadzę chodzi o to, że najpierw ktoś wiecznie dokonuje za nas wyboru, a potem ktoś inny nas go pozbawia wymuszając swoje zdanie. Po drodze jest jeszcze małżeństwo, które jak wiemy jest jedną wielką sztuką kompromisu. Odpowiadając na pytanie odpowiem, że jestem szczęśliwym dzieckiem swoich rodziców i jeszcze szczęśliwszym mężem i ojcem.

Czy dokonywanie wyborów przychodzi Panu z łatwością?

Jestem najbardziej układnym i pobłażliwym nonkonformistą jakiego znam.

Czy idea promowanego przez Pana programu na Discovery Channel podoba się Panu? Czy uważa Pan, że widzowie powinni mieć wpływ na ramówkę?

Wraz z pojawieniem się pilota do telewizora skończyła się era dyktatu telewizyjnej ramówki. Wprowadzenie takiej demokracji w obrębie jednego kanału uważam za bardzo trafny pomysł. Gdyby tak jeszcze można było wpływać na losy i urodę bohaterów i bohaterek, scenariusz i zakończenie...?

Jakie są Pana ulubione programy Discovery Channel?

Jak wielu prawdziwych facetów interesują się motoryzacją. Bardzo lubię oryginalne, niepowtarzalne pojazdy - szczególnie te konstruowane na zamówienie, unikalne i niezwykłe, takie, jakie można zobaczyć w "Amerykańskim chopperze" czy też "Superjazda". Lubię też czasem "podglądać" innych ludzi - ich życie, pracę, to jak zostali tymi kim są dziś, dlatego często oglądam serię "Najbogatsi w Europie".

Szukaj w mediaNews
z
Google

wwwmediaNews.com.pl

Portal mediaNews.com.pl autor: Michał Czarnecki - Copyright 1999 - 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone Kanały RSS mediaNews